Sezon letni bezapelacyjnie dobiegł końca. Wiele wskazuje na to, że ten trudny rok zakończę z rekordowo małą liczbą kilometrów na wodzie.
Jeśli chodzi o wiosłowanie na stojąco, 2025 nie jest dla mnie szczególnie szczęśliwy. Po zimnej i wietrznej wiośnie przyszła kontuzja kolana, która wyłączyła mnie z pływania w pierwszych tygodniach czerwca. Jesienią pech nie opuszcza – z powodu problemów z okiem najprawdopodobniej zejścia na wodę do końca roku są mocno zagrożone.
Z ogromnym żalem muszę zrezygnować z udziału w Krumlovskim Vodackim Maratonie. Trzymam kciuki za wszystkich, którzy właśnie stają w Czechach na starcie tego niesamowitego wyścigu z nadzieją, że dołączę do Was w przyszłym roku.